niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział piętnasty



Cause all I need is the love you breathe
Put your lips on me and I can live underwater


Louis bardzo dużo spał i wszyscy śmialiśmy się, że zamienia się w niemowlę. W zasadzie każdy wolny czas, jaki tylko otrzymywaliśmy, przeznaczał na sen, z którego bardzo trudno było go obudzić. Worki pod jego oczyma stawały się odrobinę mniejsze, a skóra powoli zaczęła odzyskiwać swój dawny blask, więc w żaden sposób nie komentowałem jego nieustannych drzemek. Najwyraźniej tego właśnie potrzebował, by zregenerować swój organizm. Miałem wrażenie, że przez ostatnie trzy dni po prostu odsypiał te wszystkie noce, które spędził na zamartwianiu się o naszą przyszłość, albo po prostu na piciu alkoholu do upadłego.
Uśmiechnąłem się pod nosem, słysząc, jak mruczy moje imię, przewracając się na drugi bok, tuląc się odrobinę mocniej do białej, puchowej poduszki. Kiedy spał, ostre rysy jego twarzy łagodniały, a włosy rozsypywały się na pościeli i właśnie wtedy najbardziej przypominał mi chłopaka, w którym zakochałem się te trzy lata temu, gdy jeszcze nie byliśmy najsławniejszym zespołem na świecie. Stres i ogromna presja, jakim musieliśmy stawiać czoło każdego dnia, sprawiły, że niebieskooki z rozrywkowego, wiecznie uśmiechniętego nastolatka, stał się ironicznym, zdystansowanym do rzeczywistości, sarkastycznym mężczyzną, który przyjaźnie zachowywał się tylko w stosunku do osób, które miały dla niego jakiekolwiek znaczenie. Czasami tęskniłem za tym młodszym, szczęśliwszym Lou, który wygłupiał się i nie brał niczego ani nikogo na poważnie. Za tym szatynem, który wygrażał się zarządowi, myśląc, że może cokolwiek zmienić. Za tym, który robił potężne awantury wszystkim na samą myśl, że ma wyjść gdziekolwiek z Eleanor.
Westchnąłem głośno, karcąc się w duchu za to, że pozwoliłem swoim myślom odpłynąć tak daleko. Nikt z nas nie przypuszczał, że zajdziemy tak daleko, ani jak trudne to wszystko się stanie i w żadnym wypadku nie mogłem mieć pretensji do Louisa, że sława zamknęła w nim to, co miał najcenniejsze, zmieniając go. Nie mogłem być zły na niego, gdy bez zbędnych komentarzy chwytał w swoją dłoń drobną rękę dziewczyny, spacerując po najbardziej obleganych przez dziennikarzy miejscach. Z drugiej strony, cieszyłem się, bo spokój i opanowanie „nowego Louisa” wielokrotnie uratowało nam skórę, gdy musieliśmy odpowiedzieć na nieprzyjemne pytania. Wiele razy wyciągał mnie z opresji, gdy dziennikarze przypierali mnie do muru. 
Dochodziła dwudziesta pierwsza, więc nie byłem jeszcze na tyle zmęczony, by dołączyć do śpiącego spokojnie chłopaka. Zamiast tego, usiadłem wygodnie w fotelu, z kubkiem gorącej herbaty w jednej dłoni i telefonem w drugiej. Sączyłem powoli gorący napój, przeglądając wpisy na twitterze. Westchnąłem głośno, przewijając dziewiątą stronę komentarzy, w których zostałem oznaczony. Zawsze ogromną trudność sprawiało mi odnalezienie czegoś wartościowego w tym całym spamie, który ludzie wysyłali, zaznaczając w postach moje imię, prosząc mnie o zaobserwowanie albo mnie obrażając, czy też wyznając mi miłość . Serce zaczęło bić mi odrobinę szybciej, gdy zorientowałem się, że treść negatywnych komentarzy w moim kierunku zmieniła się, podobnie z resztą jak zawartość tych pozytywnych. Zbyt wiele razy natknąłem się w nich na imię Nicka, powtarzające się zdania czy słowa jak: „zdradziłeś Louisa”,  „Jak mogłeś to zrobić? Przecież on cię kocha!” , „Mam nadzieję, że Lou ci wybaczy”, „Dacie radę, musicie, wierzę w was, Harry” ; bym mógł wierzyć, że to przypadek.
Drżącymi z nerwów palcami wpisałem w wyszukiwarkę frazę: Harry zdradził Louisa, w zasadzie natychmiast natrafiając na najnowszy artykuł Blindgossip. Zawsze się zastanawiałem, kto kryje się za tą plotkarską stroną internetową, która wystawiała na światło dziennie wszelkie sekrety gwiazd. Zawsze wiedzieli więcej, niż wiedzieć powinni. Prowadzący bardzo sprytnie zdecydował się na pisanie artykułów o gwiazdach bez podawania ich nazwisk, a jedynie z podpowiedziami, które miały naprowadzić czytelnika na odpowiedni trop. Mogli pisać o wszystkich, nawet najczarniejszych sekretach celebrytów, jednak dopóki nie ujawniali wprost, o kim piszą, unikali jakiejkolwiek odpowiedzialności prawnej. Blindgossip wiedziało zbyt wiele o moim życiu i między innymi dlatego zacząłem być tak ostrożny. Ktoś z mojego otoczenia musiał im donosić. Nie dziwiło mnie, że doskonale zdawali sobie sprawę o moim związku z Louisem, jednak ich znajomość wszystkich szczegółów dotyczących mojego sztucznie zorganizowanego związku z Taylor Swift czy naszych planów związanych z wakacjami zimowymi… Tym razem jednak wszystko zaszło zbyt daleko. Nie miałem pojęcia, skąd ten cholerny portal dowiedział się o mojej zdradzie, ale grono podejrzanych zdecydowanie się zawężało. Przekląłem pod nosem, ukrywając twarz w rękach. Kto wiedział? Poza naszą dwójką, tylko Liam, Zayn, Niall, Nick i Gemma. Jęknąłem, natychmiast orientując się, kto z nich za tym stoi. Chwyciłem swój telefon, starając się zachowywać najciszej, jak tylko potrafiłem, wychodząc na balkon. Zdziwiłem się, gdy chłopak odebrał telefon po pierwszym sygnale.
- Harry, boże, odezwałeś się. – Pełen ulgi głos Nicka tylko jeszcze bardziej mnie zirytował. Choć na dworze było jeszcze dosyć ciepło, przez całe moje ciało przeszły nieprzyjemne dreszcze. – Posłuchaj, naprawdę jest mi przykro, ja…
- Grimshaw – przerwałem mu lodowatym tonem, sprawiając, że mężczyzna natychmiast zamilkł. To chyba pierwszy raz, kiedy zwróciłem się do niego w ten sposób. – Komu powiedziałeś o naszym incydencie? – warknąłem, stukając paznokciami w barierkę. Miałem szczęście, że przed hotelem nie było właściwie żadnych paparazzi czy fanek, najprawdopodobniej odstraszonych przez naszą ochronę. – Odpowiedz mi, do cholery – gorączkowałem się, uderzając ze złości w sportową torbę Liama, którą chłopak najprawdopodobniej zostawił tutaj kilka godzin wcześniej, gdy przyszedł pomóc mi w ćwiczeniach mojego głosu. Louis, śpiący i zirytowany hałasem, jaki tworzyliśmy, bez zbędnych słów wyrzucił nas na balkon.
- Harry, przysięgam, nikomu o tym nie powiedziałem. Nie jestem idiotą, wiem, jak szybko takie wieści się roznoszą. Dlaczego w ogóle o to pytasz? – Nick brzmiał na tak bardzo zaskoczonego i zdenerwowanego, że cała moja pewność do tego, że to on za tym wszystkim  stoi, momentalnie wyparowała. Zagryzłem mocno dolną wargę.
- Blindgossip dodało nowy artykuł – wytłumaczyłem, wzdrygając się na samą myśl o nim. – Opowiadający o tym, że zdradziłem Lou z tobą.
- Przysięgam Harry, nie zrobiłem tego. Nie powiedziałem o tym nikomu. Wiem, za jaki typ człowieka masz mnie teraz, ale nie mógłbym o tym opowiadać tak po prostu. – Nigdy w życiu nie słyszałem, by Nick, z zawodu dziennikarz, tłumaczył się z czegokolwiek przed kimkolwiek, dlatego im gorliwiej zapewniał mnie o swojej niewinności, tym bardziej skłaniałem się, by mu uwierzyć. - To było… Bez względu na to, co ty o tym teraz sądzisz, to było dla mnie wspaniałe doświadczenie i nie chciałem, by ktokolwiek się o tym dowiedział. Poza tym, Hazz, ja nie mam nawet pojęcia, jak skontaktować się z tym całym portalem – dokończył, wzdychając cicho. Wziąłem głęboki oddech, patrząc gdzieś przed siebie w poszukiwaniu odpowiedzi.
- W porządku, wierzę ci. Przepraszam, poniosło mnie, po prostu – plątałem się, nie chcąc zabrzmieć tak tragicznie, jak słyszałem to w swojej głowie – Wybacz mi, Nick. Byłeś pierwszą osobą, która przyszła mi do głowy, a wierz mi, wybór jest niewielki. Jeśli to nie ty, pozostali mi Niall, Zayn, Liam i Gemma. 
- I Louis – dodał szeptem, ale zaśmiałem się cicho z absurdalności tego pomysłu.
- Tak, jeszcze on – przytaknąłem z grzeczności, wzdrygając się pod wpływem chłodnego wiatru. - Wybacz mi, muszę udać się teraz na rozmowę z moją siostrą, podejrzanym numer dwa – mruknąłem, wsłuchując się w równy i spokojny oddech bruneta po drugiej stronie słuchawki.
- Spotkamy się, gdy już wrócisz? – zapytał, zupełnie ignorując moją poprzednią wypowiedź. Zadrżałem nerwowo, stukając paznokciami w balustradę.
- Tak, Nick. Spotkamy się – powiedziałem, podejmując decyzję w chwili, gdy słowa wychodziły z moich spierzchniętych warg.



*



Wszedłem do pokoju siostry w zasadzie bez pukania, krzywiąc się automatycznie na widok tego, co w nim zastałem. Chociaż nie robili niczego złego, nie wiedzieć czemu, widok Nialla, siedzącego na kanapie tak blisko niej, podziałał na mnie jak płachta na byka, sprawiając, że odruchowo zacisnąłem dłonie w pięści. Nie spodziewałem się swoim nagłym wejściem przerwać im, pożal się boże, uroczej sesji gry na gitarze. Nie umiałem powiedzieć, skąd brało się we mnie tyle negatywnych emocji, gdy obserwowałem, jak szatynka trzyma na kolanach instrument, nieudolnie próbując ułożyć palce na gryfie. Podwójnie zdenerwowałem się, gdy zupełnie nie przejęli się moją obecnością, w najlepsze śmiejąc się z nieudanych prób mojej siostry.
- Nie chciałbym wam przerywać tego intymnego momentu – warknąłem, odrobinę głośniej, niż zamierzałem – Ale najprawdopodobniej będę musiał. Gemma, mamy do pogadania – dodałem. Czułem się tak, jakbym zamiast krwi miał płynne drobinki złości.
- Co się stało? – Zastanawiałem się, jakim cudem dziewczyna, która jednym słowem potrafi mnie uspokoić, teraz samą swoją obecnością sprawiała, że całe ciało napinało mi się ze wściekłości. Wydawała się być zupełnie nieprzejęta moim zachowaniem, podając z ogromnym uśmiechem na ustach gitarę Niallowi, podnosząc się.
- Powiedziałaś komuś o mojej zdradzie? Rozmawiałaś z kimś o tym?! – naskoczyłem na nią, nie trudząc się nawet na jakiekolwiek wyjaśnienia. Szatynka momentalnie zbladła, zerkając ukradkowo na swoje wypielęgnowane paznokcie i to mi wystarczyło. Jęknąłem głucho, popychając ją lekko. Horan momentalnie odrzucił swój instrument na bok, prostując się, gotowy w każdej chwili odciągnąć mnie od mojej siostry – Jak mogłaś kurwa być tak bezmyślna?! – wrzasnąłem, nie wiedząc na dobrą sprawę dlaczego tak bardzo się unoszę. – Kimkolwiek jest ta osoba, doniosła na mnie Blindgossip!
- Nie krzycz, Harry – mruknął cicho Niall, rozjuszając mnie tym jeszcze bardziej. Skrzywiłem się słysząc jego głos. Miałem ochotę wystawić go za drzwi, by przestał się mieszać w nieswoje sprawy.
- Nie wtrącaj się – odwarknąłem, zerkając na niego gniewnie. Gemma zacisnęła wargi w wąską linię, wzdychając ciężko sekundę później.
- Powiedziałam Lindzie. Była obecna przy naszej rozmowie telefonicznej, kiedy mi o wszystkim powiedziałeś, a ja byłam zbyt wściekła, by wymyślać jakieś idiotyczne wymówki. Przepraszam – przyznała się, cichym i skruszonym głosem. Jęknąłem głośno, przeklinając w duchu cholerną panią fotograf, z którą za moją zasługą zaprzyjaźniła się Gemma.
- Cholera, wiedziałem, że coś jest z nią nie w porządku – mruknąłem, zamyślając się. Sądząc po minie blondyna, nie miał pojęcia, o kim jest mowa; nie miałem jednak zamiaru niczego mu tłumaczyć. – Czułem, że nie powinniśmy jej ufać, miałem cholerne przeczucie, że
- Harry, ona jest po waszej stronie. Bardzo w was wierzy – przerwała mi spokojnym tonem, zakładając ręce na ramiona. – Podobnie z resztą jak całe blindgossip. Rozumiem, że popełniłam błąd mówiąc o tej sprawie komuś na dobrą sprawę z zewnątrz, ale nic strasznego się nie stało.
- Nic złego? Nikt nie powinien o tym wiedzieć! – zezłościłem się, ponownie zaciskając dłonie w pięść. By się uspokoić, wbijałem sobie paznokcie w ich wnętrze, jednak to niewiele pomagało.
- Wkurwiasz się, bo ludzi wiedzą tylko o twojej zdradzie. Gemma nie zrobiła niczego złego, ufając swojej przyjaciółce – mruknął Niall, na co szatynka uśmiechnęła się do niego wdzięcznie. Miarka się przebrała, choć dobrze wiedziałem, że chłopak ma stuprocentową rację.
- Nie wiem, co ci chodzi po głowie, Horan, ale masz natychmiast przestać, słyszysz? Ona ma dwadzieścia dwa lata, jest dla ciebie za stara, w życiu się na to nie zgodzę – wyrzuciłem z siebie, rzucając mu ostrzegawcze spojrzenie. Na twarzy blondyna pojawił się ogromny rumieniec, a on sam uchylił swoje wargi, jakby chciał coś powiedzieć, jednak nie wydał z siebie nawet jednego dźwięku, co było do niego zupełnie niepodobne. Najprawdopodobniej nie przypuszczał, że jego zauroczenie jest tak mocno widoczne. Zamiast niego odezwała się Gemma. Jej idealne opanowanie wytrącało mnie z równowagi, zupełnie nie pasowało do ostrego tonu jej głosu, z jakim się odezwała.
- Czyli dokładnie tyle, ile ma Louis, ty podły hipokryto. Nie zapominając, że Niall jest od ciebie starszy – oznajmiła chłodno, unikając patrzenia w stronę niebieskookiego, zaskoczonego tak nagłą reakcją mojej siostry. – Nie wiem, czym się kierowałeś, kiedy wyobraziłeś sobie, że możesz mieć jakikolwiek wpływ na moje życie miłosne, ale nie zamierzam wysłuchiwać  gównianych pouczeń od kogoś, kto nie potrafi nawet zadbać o swój związek. Rozmowę uważam za zakończoną – warknęła, siadając ponownie na kanapie, wolną ręką siegając po gitarę i powracając do nieudolnych prób ustawienia swojej drobnej dłoni na gryfie, tym razem jednak robiła to z większą determinacją i złością. Wpatrywaliśmy się w nią obaj i w zasadzie trudno mi powiedzieć, który z nas był bardziej zaskoczony. Nie miałem ochoty na dalsze dyskusje, więc wściekły, odwróciłem się na pięcie, głośno trzaskając drzwiami, gdy wychodziłem.



*



Nawet widok śpiącego Louisa nie sprawił, bym poczuł się choć odrobinę lepiej. Nie myśląc zbyt wiele, wspiąłem się na niego, obsypując drobnymi pocałunkami jego przyjemnie miękką twarz. Pachniał świeżością i samym sobą, a to była mieszanka, która cholernie mocno mnie pociągała. Chłopak uśmiechnął się delikatnie, wybudzając się. Otworzył leniwie oczy, zerkając na mnie zaspanym wzrokiem.
- Mam nadzieję, że budzisz mnie z jakiegoś ważnego powodu – wymruczał, przeciągając się. Wyglądał jak mały kociak. Serce zatrzepotało mi w klatce piersiowej i przez krótką chwilę poczułem się odrobinę pewniej i spokojniej. – Seks byłby ważnym powodem – dodał, a kąciki jego ust automatycznie uniosły się ku górze. Wymierzyłem mu kuksańca, kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Niall i Gemma się spotykają – wyrzuciłem z siebie, siadając na brzegu łóżka. Jeśli to w ogóle możliwe, twarz szatyna rozjaśniła się na tę informację jeszcze bardziej, a w jego niebieskich tęczówkach zamigotały radosne iskierki.
- Boże, w końcu – powiedział, kręcąc głową. Najprawdopodobniej nie zauważył mojej zaskoczonej twarzy, bo kontynuował, natychmiast się rozbudzając. Wygladał na zachwyconego i to denerwowało mnie jeszcze bardziej. – Myślałem, że nigdy się nie odważy. Już naprawdę zaczynałem mieć dość jego ciągłych rozważań na temat tego, czy ma u niej jakiekolwiek szanse, choć chyba wolałem już to, niżeli godzinne zachwyty nad jej uśmiechem czy oczami – zaśmiał się głośno, niewłaściwie interpretując wyraz mojej twarzy. – Nie wyobrażasz sobie, jakie to było upierdliwe, wysłuchiwać godzinami o niewłaściwej osobie z rodziny Stylesów. „Louis, ona ma takie cudowne oczy!” – mimo złości, byłem pod ogromnym wrażeniem sposobu, w jaki szatyn sparodiował Nialla - „Lou, widziałeś, jak ona idealnie wygląda w tych spodniach? Jej pupa jest po prostu obłędna!” Oh, słyszałeś tę historię Gemmy o psach w ubrankach? Chryste, uwielbiam jej żarty” – kontynuował, śmiejąc się głośno, zachrypniętym od snu głosem. – Hej, wyobraź ich sobie razem, boże, to nigdy nie przestanie mnie bawić. Gemms ma taki cholernie silny, trudny charakter, owinie sobie go wokół palca. Wiesz, że podświadomie myślałem, że ona znajdzie sobie dziewczynę? Przyznaj, idealnie pasowałaby mi na dominującą lesbijkę. Hej, dlaczego masz taką minę? – zreflektował się, wyciągając dłoń w kierunku mojego policzka. Odsunąłem ją, krzywiąc się. – Przecież tylko żartowałem – dodał, marszcząc brwi. - Hazz?
- Wolałbym, żeby znalazła sobie dziewczynę – warknąłem, krzywiąc się. – Nie podoba mi się ta sytuacja – dodałem, tłumacząc się jednym zdaniem. Louis przez chwilę wpatrywał się uważnie w moją twarz i kiedy zdał sobie sprawę, że mówię poważnie, momentalnie przestał chichotać, uspokajając się na tyle, by w następnej chwili przyciągnąć mnie do siebie bez słowa. Wgłębienie przy jego obojczyku było miejscem stworzonym idealnie dla mojej głowy. Ułożyłem się wygodnie, mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem.
- Harry, ale dlaczego? – zapytał, nawijając sobie na palec jednego z moich niesfornych loków. – Nie możesz zaakceptować innego faceta w jej życiu, czy chodzi o samego Nialla? – dodał i dziękowałem mu w duchu za to, że wziął moje słowa na serio i właśnie w tym kierunku poprowadził naszą rozmowę.
- Po prostu za dobrze go znam. Nie podoba mi się sposób, w jaki odnosi się do kobiet. Nie chcę, by zranił tą, która jest dla mnie najważniejsza – mruknąłem, a Louis westchnął głośno na moje słowa, całując łagodnie czubek mojej głowy.
- Wiem, że jesteś przyzwyczajony do tego, że Niall nie traktuje kobiet na serio, ale w Gemmie jest zakochany od dobrych pięciu miesięcy. Jestem pewien, że gdybyś tylko mu na to pozwolił, opowiedziałby ci o tym – mruknął, przyciągając mnie do siebie mocniej. – Pomyśl Harry, przecież oni są dla siebie stworzeni. Jednakowe, czarne i nieco wulgarne poczucie humoru, absolutny brak jakiegokolwiek wstydu, szczerość do bólu, totalne oddanie się osobom, na którym im zależy. Hazz, Gemma jest inteligentną bestią, która oddałaby za ciebie życie, gdyby była taka konieczność, więc błagam cię, pozwól jej samej decydować, co jest dla niej dobre, a co złe – powiedział, obrysowując paznokciem kształt mojej lewej jaskółki na klatce piersiowej. – Poza tym, przecież to byłoby fantastyczne, mieć Nialla za członka rodziny – dodał, a ja westchnąłem ciężko, wyobrażając sobie go na ślubnym kobiercu z moją siostrą.
- Nienawidzę cię – warknąłem, wbijając palce w jego ramię. Chłopak uniósł brwi w zaskoczeniu. - Zawsze wiesz, jakich słów użyć, żebym przyznał ci rację, jesteś niemożliwy. Dobrze wiesz, jak mną zmanipulować, ty podły, zdradziecki… - nie pozwolił mi dokończyć, nakrywając moje usta swoimi i przyciągając mnie mocno do długiego, czułego pocałunku. Uśmiechnąłem się delikatne, obejmując jego drobną twarz swoimi dłońmi. Wszystko zaczynało być coraz prostsze i byłem szczęśliwy, najszczęśliwszy.

Byłem też naiwny, o czym miałem się dopiero przekonać.

____________________________________________
Od wczoraj moje opowiadanie możecie znaleźć TAKŻE pod tym adresem: 
Za wszelkie pozostawione komentarze z całego serca dziękuję :)

8 komentarzy:

  1. To jest pierwsze larry które czytam. Nie interesuje się 1d. Mimo to, czytało mi się całkiem przyjemnie. Piszesz wciągająco i masz do tego dryg. Oczywiście musi pojawić się jakieś "ale" (przepraszam). W opowiadaniu Harry jest narratorem, rozumiem, że nie chciałaś ciągle powtarzać Gemma to, Gemma tamto, ale który brat nazwie/pomyśli o swojej siostrze "szatynka"? Z kolei "niebieskooki" skojarzyło mi się z jakąś baśnią :D I jeszcze jedno - zmień sobie (oczywiście jeśli się ze mną zgadzasz) ten fragment przy opisie "nie są w żaden sposób gotowi i przygotowani" - albo gotowi, albo przygotowani :). Nigdy w życiu niczego nie napisałam więc wiedz, że i tak Cię podziwiam za to, że robisz to bardzo dobrze :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mimo wszystko zdecydowałaś się przeczytać, to wiele dla mnie znaczy. Dziękuję za wszystkie komplementy.
      Co do nazywania Gemmy - opisy, choć oczywiście z perspektywy Harry'ego, zazwyczaj są bardzo ogólne, dlatego sądzę, że mimo wszystko pozostanę przy nazywaniu jej wieloma określeniami, nawet jeśli Hazz by tak o niej nie pomyślał. :) W końcu wtedy to nie są bezpośrednio przytaczane jego myśli, a raczej ich opis, a więc jeśli Hazz wie, jakiego koloru włosy ma Gemma, ja ją tak nazywam :)
      Mimo wszystko dziękuję za radę :)

      Usuń
  2. Oh, i po raz kolejny nienawidzę Nicka i już czuję, że jeśli dojdzie do ich spotkania - chyba sobie pominę ten fragment. Tego, jak bardzo o mnie drażni, nie da się opisać słowami. I zawsze, ZAWSZE, gdy się pojawia mam złe przeczucia - zarówno w opowiadaniu, nie wspominając już o momentach, w których oglądam ich wspólne zdjęcia z Harry'm. Gemma po raz kolejny mi zaimponowała, wytykając to i owo swojemu bratu i należało mu się, bo nie ma prawa ingerować w jej życie, a Niall jest uroczy i uwielbiam go, więc idealnie będzie mi pasował do siostry zielonookiego. Ostatnie zdanie absolutnie mi się nie podoba i... mam złe przeczucia i pewne podejrzenia, ale powiem o nich dopiero wtedy, gdy ewentualnie się potwierdzą.

    Pozdrawiam! ;)

    P.S. Czy tylko mnie tak cholernie ciekawi kto tak naprawdę stoi za tym Blindgossip? Ta strona mnie przeraża i czasami pół dnia spędzam zastanawiając się, skąd oni mają takie informacje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, czy Twoje podejrzenia się spełnią! :)
      Nie, nie tylko Ciebie. Mam małą obsesję na punkcie tej strony, wiem chyba więcej, niżeli powinnam, ale to Ci chyba Paulina wyjaśniła wczoraj <3

      Usuń
  3. Jeej, jej, Gemma i Niall, o matko, kocham ich oboje tak samo mocno a ich mieszanka jest serio wybuchowa! Nie mam dziś coś weny, co do komentarzy, ale przeczytałam to dziś po północy i to był dla mnie jak urodzinowy prezent, haha <3
    Jak zwykle pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na dalsze xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się skomentować <3
      Zdecydowanie wybuchowa mieszanka! :)

      Usuń
  4. To że Harry powiedział, że by wolał żeby Gemma była z dziewczyną i to, że spotyka się ona z Lindą dało mi taki dziwny obraz wydarzeń, które mogą nastąpić :D
    No i: jak Niall traktuje dziewczyny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hhahahahahaha, zastanowię się nad tym wątkiem. Szczerze mówiąc, wprowadzając Lindę do opowiadania, właśnie o tym myślałam :)
      Raczej jest kobieciarzem :)

      Usuń