Tytuł: Szczęśliwa
siódemka (Czyli 7 rzeczy które Harry kocha w Louisie)
Autorka: Jill
Parring: Louis
Tomlinson x Harry Styles (Larry)
Opis: Nie od
dziś wiadomo, że siedem to szczęśliwa liczba. Louis jest szczęściem Harry’ego,
jego życiową siódemką. Siedem rzeczy w Louisie, bez których Harry nie
potrafiłby żyć.
(Albo: Siedem rzeczy w
Louisie, na których punkcie autorka ma obsesję)
Od autorki: Takie
sobie małe, urocze coś, idealne na wieczór przy kubku dobrej herbaty,
dedykowane wszystkim tym, którzy jak ja, kochają Louisa trochę za mocno.
Ostrzeżenia: Duuużo
fluff’u.
1. Jego rzęsy
Harry zawsze uważał siebie za dziwka. Zwracał uwagę na
rzeczy, które innym wydawały się być mało istotne, ale nie lubił się do tego
przyznawać. Zwłaszcza po tym, gdy był dzieckiem i dziewczyny, które
komplementował, reagowały głośnym śmiechem na jego szczere słowa, zupełnie tak,
jakby było coś zabawnego w tym, że spodobały mu się czyjeś uszy czy kształt
dziurek od nosa.
Właśnie dlatego nigdy nie przyznał się przed Louisem, co
przyciągnęło go do niego jako pierwsze. Kiedy ten o to pytał, a pytał bardzo
często, zawsze wykręcał się, mówiąc to, co szatyn chciał usłyszeć – jego włosy
albo kolor oczu. Prawda była jednak zupełnie inna.
Tego cudownego dnia, w samym środku gorącego lata, kiedy Harry
ćwiczył głos w toalecie na zapleczu X-Factora i Louis przerwał mu, wchodząc do
łazienki, gdy ten był w połowie refrenu, pierwszą rzeczą, którą dostrzegł
Styles, nie były ani jego idealnie ułożone włosy, ani jego jasne oczy. Nie były
to też jego wąskie wargi, ani zgrabne nogi, ani nawet ubrania, które miał na
sobie.
Harry nie przerwał śpiewu, ponieważ zawstydził się nagłym
wtargnięciem obcego chłopca. Od zawsze był przecież otwarty i kochał, gdy ktoś
podziwiał jego głos. Przerwał, bo zabrakło mu oddechu, gdy tylko dostrzegł
najpiękniejsze, najdłuższe i najbardziej podkręcone rzęsy na świecie. Rzęsy,
dla których momentalnie stracił głowę.
I nigdy się nie przyznał, że uwielbia obserwować Lou z
profilu, bo wtedy najlepiej widać, jakie bardzo są gęste i jak mocno wywinięte.
Nie wyznał też, że uwielbia otwierać oczy w czasie pocałunków z nim, bo wtedy są tak blisko niego, że jest w stanie je wszystkie zliczyć, a on ponad wszystko kocha to
robić. Nie powiedział też nigdy Louisowi, jaką ogromną przyjemność sprawia mu,
gdy łaskocze nimi dla zabawy jego szczękę i policzki.
Rzęsy Louisa są dla niego bardzo, bardzo ważne.
2. Louis zawsze go broni
Harry od zawsze był bardzo wrażliwy, być może dlatego, że
całe życie przebywał w towarzystwie starszej, bardzo uczuciowej siostry. Mimo
trzech lat spędzonych pod pilnym okiem mediów, wciąż nie umie się uodpornić na
krytykę i nie potrafi nie brać do siebie każdej negatywnej opinii, którą usłyszy
na swój temat. Nienawidzi kłamstw, które musi wypowiadać każdego dnia i przez
które ludzie tak źle go oceniają. Często z tego powodu płacze. Cholera, czasami
myśli, że może zbyt często.
Dlatego tak bardzo docenia to, że ma przy sobie Louisa.
Chłopak zawsze bez wahania odpowiada ironicznie na wszelkie kłopotliwe pytania,
które ktoś zadaje Harry’emu, natychmiast zmienia temat, swoim inteligentnym sarkazmem
wytrąca pytającemu temat z rąk albo zwyczajnie broni go, wstawiając się za nim. W spojrzeniu
niebieskookiego jest wtedy coś takiego, co sprawia, że dziennikarze natychmiast
rozumieją, by nie drążyć tematu i Harry często dziękuje mu za to nieśmiałym
uśmiechem. Styles aż za dobrze wie, że Louis zrobiłby dla niego wszystko i
świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że szatyn godzi się na te wszystkie wyjścia
z Eleanor tylko po to, by zwrócić na siebie uwagę mediów i tym samym, by nikt
nie zmuszał Harry’ego do publicznych związków. Harry kocha Louisa i czasami
myśli, że zbyt rzadko okazuje mu swoją wdzięczność.
3. Jego kostki u stóp
Kiedy Louis musi wyjechać, by pokazać się gdzieś publicznie z
Eleanor, Harry zawsze robi to samo i nie potrafi nawet powiedzieć, kiedy to
wszystko się zaczęło. Czasami boi się, że ktoś odkryje jego małą tajemnicę albo
co gorsza, boi się że zrobi to Louis, ale i tak nie umie siebie powstrzymać.
Gdy tylko zaczyna tęsknić, otwiera przeglądarkę internetową, wchodzi w
wyszukiwarkę i wpisuje te trzy, magiczne słowa.
Kostki Louisa
Tomlinsona
I Harry czasami zastanawia
się, czy to normalne, że kostki u stóp mogą być dla kogoś pociągające, ale
cholera, te należące do szatyna zdecydowanie takie są i on nic na to nie
poradzi, nawet gdyby chciał (A on, na Boga, nie chce!). Może za to je podziwiać.
Kiedy leżą razem na kanapie i oglądają wspólnie film, Harry’emu
zbyt często zdarza się gubić wątek, gdy zamiast skupiać się na fabule, wpatruje
się w wyciągnięte na jego kolanach nogi Louisa i jego stopy ułożone wygodnie na
jego udach i te fantastyczne kostki, i Harry analizuje dokładnie ich budowę,
kształt i marzy o tym, by je dotknąć, ale nie może zdobyć się na odwagę.
Czasami ma wrażenie, że Lou wie o wszystkim i specjalnie podwija nogawki swoich
spodni i chodzi boso nawet zimą, by te cholerne (cudowne) kostki były widoczne,
jednak gdy tylko ta myśl przychodzi mu do głowy, rozumie, jak bardzo jest
absurdalna.
Jedno jednak jest pewne.
Harry kocha kostki Louisa prawie
tak mocno, jak jego rzęsy i rozumie, że naprawdę jest dziwakiem.
4. Jego obojczyki
Czasami Harry zastanawia się, czy Louis rozumie jego aluzje, gdy w każdym mieście, w którym zatrzymają się na dłużej, kupuje mu koszulki z
dekoltem wyciętym na kształt łódki.
I dostaje potwierdzenie w oczach szatyna, gdy ten z wymownym
uśmiechem wymalowanym na twarzy, mając na sobie jedną z nich, przesuwa powoli dłonią
po wystających obojczykach, sprawiając, że całe ciało Stylesa drży z wrażenia.
5. Tatuaż „It Is What It
Is”
- Wszystko psujesz – warczy Harry, kiedy Louis chichocze
głośno, gdy młodszy przesuwa szybko czubkiem swojego zwinnego języka po konturze
tatuażu, którego kocha najbardziej ze wszystkich i niebieskooki milknie, wyginając się
w łuk, by ułatwić mu dostęp do tak bardzo przez niego uwielbianego napisu na
swoim ciele, a potem wzdycha cicho, gdy Styles całuje mocno zakręcony szczyt
literki H, bo to jedno z najwrażliwszych miejsc na jego ciele i Harry wie o tym
aż za dobrze.
Zielonooki wciąż pamięta dzień, w którym Louis go sobie
zrobił i jak ogromne wrażenie na nim wywarł, gdy zobaczył go po raz pierwszy.
Pamięta wciąż te bolesne motylki w brzuchu, ponieważ cholera, tak blisko
czarnych, pełnych zawijasów literek, znajdowały się ukochane przez niego obojczyki,
które malunek na jego ciele jedynie podkreślił.
Za każdym razem, gdy Harry zerka na ten tatuaż, zastanawia
się, czy widział w życiu cokolwiek bardziej perfekcyjnego i cóż, zna odpowiedź.
Nie widział.
6. Sposób, w jaki
odgarnia swoje włosy
Harry’emu czasami śni się, że jest dłonią Louisa i uważa, że
sny te należą do najpiękniejszych na świecie. Zielonooki uwielbia ten
nieświadomy, automatyczny ruch nadgarstkiem, jaki wykonuje zawsze starszy,
kiedy grzywka wpada mu w oczy i to, jak jego ręka opada potem bezwładnie, jakby
otumaniona przez cudowną miękkość jego fryzury. Czasami irracjonalnie zazdrości tej drobnej dłoni Louisa i jego długim, szczupłym palcom tego, że bezkarnie mogą
sięgać do włosów szatyna, przeczesywać je, badać ich fakturę.
A potem przypomina sobie, że on też może to robić i uśmiecha
się wesoło.
Później jednak przypomina sobie też, że musi być z tym bardzo
ostrożny i uśmiech znika z jego twarzy.
7. Jego szczęka
- Harry, wytłumaczysz mi to? – pyta cicho Louis pozbawionym
emocji tonem, wpatrując się w Stylesa trudnym do określenia wzrokiem i z twarzy
młodszego znikają wszystkie kolory, bo zauważa, że szatyn ma na kolanach jego
laptopa. Czuje, jak pocą mu się z nerwów dłonie, gdy podchodzi do niego, kuląc
się jak szczeniak, który pogryzł ukochane buty właściciela.
W następnej chwili
dostrzega jednak cień uśmiechu na jego twarzy i wie już, że Louis wcale nie
jest zły, więc bierze głęboki oddech, siadając obok swojego chłopaka.
Kiedy w następnej sekundzie orientuje się, który z jego
sekretów właśnie odkrył starszy, ma ochotę zapaść się pod ziemię i jest pewny, że
jego policzki nabrały koloru dojrzałych pomidorów albo ulubionego lakieru do
paznokci jego matki.
Ze wszystkich rzeczy, które trzyma na swoim dysku, dlaczego
to musiał być własnie ten folder?
Najwybitniejsze dzieło
Boga (o ile takowy istnieje)
I Louis nie przestaje się śmiać, gdy widzi, jak mocno Harry
zawstydził się jego nazwą i zawartością.
Trzy tysiące sto pięćdziesiąt siedem zdjęć. Na
każdym z nich widnieje twarz starszego, a konkretniej, jego szczęka. Jego szczęka, w trzech tysiącach stu pięćdziesięciu
siedmiu ujęciach, które przyprawiają zielonookiego o zawroty głowy.
- Jesteś niemożliwy,
Harold – mruczy Louis, przyciągając do siebie młodszego za brodę i złączając
ich wargi w długim, czułym pocałunku.
I Harry myśli, że szczęście powinna przynosić liczba osiem,
bo momentalnie dopisuje do listy kolejny punkt.
8. To, jak mnie całuje
Yaaay strasznie mi się to podoba! Jest takie urocze i słodziutkie, dokładnie idealne na wieczorek z herbatką w ręce :)
OdpowiedzUsuńŚwietny shot *.* Zresztą jak wszystko twojego autorstwa :***
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do Liebster Award :) Więcej informacji tutaj: http://larry-forget-the-past.blogspot.com/